Zdania Wakara

Recenzje, eseje, wywiady, sylwetki, varia

MęczennicyFot. Dawid Stube

Męczennicy

„Sędziowie”, reżyseria Anna Augustynowicz, Teatr im. Aleksandra Fredry w Gnieźnie

W swoich najlepszych przedstawieniach, a należą do nich gnieźnieńscy „Sędziowie”, Anna Augustynowicz coraz bardziej zbliża się do teatru esencji. Wyrzuca wszystko, co niekonieczne, waży słowa, ogałaca emocje. Inscenizując jednoaktowy dramat Stanisława Wyspiańskiego odziera tragedię nawet ze śladów patosu, widząc fatum w szarej codzienności. To seans twardych słów i małych gestów, aktorskiej pokory, w której tkwi niespodziewana siła.

Metoda MondtagaFot. Magda Hueckel

Metoda Mondtaga

„Opera za trzy grosze”, reżyseria Ersan Mondtag, Narodowy Stary Teatr w Krakowie

Czym jest arcydzieło Brechta i Weilla w wersji młodego niemieckiego reżysera? Można powiedzieć – wszystkim. Operą i operetką, farsą i ekspresjonistycznym dramatem, wreszcie slasherem i sztuką polityczną o rewolucji przemysłowej, push backach, Putinie i wojnie w Ukrainie. W chaosie gubią się podstawowe sensy, większość wykonawców działa jak marionetki. Zostają efektowne momenty i trzy świetne role – Anny Radwan, Magdy Grąziowskiej i Krzysztofa Zawadzkiego.

…i głębsze znaczenieFot. Maciej Zakrzewski

…i głębsze znaczenie

Na marginesie „Na całe życie” w Teatrze Powszechnym w Łodzi

Niezbyt ceniłem film „(Nie)długo i szczęśliwie”, znużony przesadnie manifestowaną tam plakatowo włoską witalnością. Oparte na tym samym scenariuszu przedstawienie, które w Teatrze Powszechnym w Łodzi zrealizował Wojciech Malajkat, jest lepsze, bo do humoru dokłada szczyptę goryczy, całość doprawia melancholią. Idealnie wpisuje się też w program łódzkiej sceny, który pokazuje, jak pojemnym gatunkiem jest dziś komedia. Niewdzięczna to, ale bardzo inspirująca praca.

Seans wywoływania wrażeńfot. Natalia Kabanow

Seans wywoływania wrażeń

„The Employees”, reżyseria Łukasz Twarkowski, Studio teatrgaleria w Warszawie

W skali warszawskiego Teatru Studio „The Employees” to produkcja gigantyczna, prawdopodobnie najdroższa w historii tej sceny. Dla Łukasza Twarkowskiego to jednak tylko kameralny drobiazg, raczej wizualna instalacja niż przedstawienie. Robią wrażenie frapujące obrazy, wciąga powolny oniryczny rytm, ale całość pozostawia w obojętności. To tylko widowisko, chwilami imponujące, a jednak niemal pozbawione emocji, wtórne, gdy idzie o przesłanie.

Życie daremne?fot. The Walt Disney Studios

Życie daremne?

Na marginesie „Duchów Inisherin” Martina McDonagha

Byli dwaj zwykli faceci, mieszkali na oderwanej od świata wyspie, od zawsze się przyjaźnili. Nagle przyjaźń pękła, oni jak resztkę piwa na dnie kufla dostrzegli absurd swej egzystencji. W „Duchach Inisherin” – filmowym arcydziele Martina McDonagha – absurd splata się z rozpaczą, a śmiech z czułością. Irlandzki dramatopisarz i reżyser dzieli spojrzenie na świat ze swym krajanem Samuelem Beckettem. Film nie ma jednej zbędnej chwili, fałszywego tonu, niepotrzebnego słowa albo gestu.

Żyj i pozwól umrzećfot. Klaudyna Schubert

Żyj i pozwól umrzeć

„Jak nie zabiłem swego ojca i jak bardzo tego żałuję”, reżyseria Mateusz Pakuła, Teatr Łaźnia Nowa w Krakowie - Teatr Żeromskiego w Kielcach

Dziennik umierania swego taty Mateusz Pakuła rozpina między rozpaczą a bezczelnym oczyszczającym śmiechem, między świadomością nieuchronnego a wybuchami niepohamowanej wściekłości na Polskę, kościół, jego ludek i bożków, całe to gadanie o pięknym cierpieniu, między chęcią zatrzymania chwil a wołaniem o prawo do eutanazji. Na koniec zaś otrzymujemy wyjątkowe świadectwo bezsilności teatru w starciu z prawdziwym życiem. I właśnie to jest w tym seansie najbardziej przejmujące.

Krytyk teatralny, dziennikarz, publicysta, selekcjoner festiwali teatralnych, wykładowca.

Media społecznościowe