Zdania Wakara

Recenzje, eseje, wywiady, sylwetki, varia

Być jak Witoldo G.fot. Natalia Kabanow

Być jak Witoldo G.

„Ameryka”, reżyseria Julia Holewińska, Teatr Polski w Bydgoszczy

„Ameryka” przygląda się Ameryce, Witoldowi Gombrowiczowi oraz nam tu i teraz. To teatr, który intensywnie się wtrąca, burzy myślowe stereotypy, a jednocześnie zachowuje dystans i ironię wobec samego siebie. Przynosi fantastyczną rolę Damiana Kwiatkowskiego i udowadnia, że Julia Holewińska jest nie tylko świetną dramatopisarką, ale też ma papiery na reżyserkę pełną gębą. A najważniejsze, że przedstawienie bydgoskiego Teatru Polskiego niczego nie udaje. I właśnie to lubię w nim najbardziej.

Spokojnie, to tylko wydmuszkaFot. Materiały Prasowe

Spokojnie, to tylko wydmuszka

Na marginesie filmu „Bo się boi” w reżyserii Ariego Astera

„Bo się boi”, a raczej Beau się boi – skąd wziął się polski tytuł? – a ja śmiertelnie się nudzę. Łatwo było przewidzieć, iż nowy film autora „Dziedzictwa. Hereditary” z główną rolą Joaquina Phoenixa okrzyknięty zostanie dziełem niemalże epokowym, odważnie eksplorującym wszystkie lęki współczesności i tak się stało. Nic nie poradzę jednak, że widzę w nim tylko popis narcystycznej grafomanii, a w Asterze najbardziej przecenionego reżysera naszych czasów, choć w tej dziedzinie konkurencja jest spora.

…z życia mężczyznyFot. Natalia Kabanow

…z życia mężczyzny

„Punkt zero”, reżyseria Adam Orzechowski, Teatr Wybrzeże w Gdańsku

Przedstawienie Adama Orzechowskiego może przejść niezauważone, bo zwykle nie przywiązujemy wagi do podobnych obyczajowych drobiazgów. Łatwo skwitować sztukę Radosława Paczochy mianem konfekcji, uznać, iż „Punkt zero” to nic więcej niż „repertuar”. Tymczasem byłoby to niesprawiedliwe, bo coś w gdańskim spektaklu nie daje spokoju. To portret mężczyzny na skraju załamania nerwowego, który z chwili na chwilę ogłasza koniec życiowej gry. Niewielu w Polsce aktorów zagrałoby to tak przejmująco, jak zrobił to w Teatrze Wybrzeże Mirosław Baka.

W cieniu zakwitających dziewczątFot. Natalia Kabanow

W cieniu zakwitających dziewcząt

„Genialna przyjaciółka”, reżyseria Ewelina Marciniak, Narodowy Stary Teatr w Krakowie

Z fragmentów powieściowej tetralogii Eleny Ferrante Ewelina Marciniak stworzyła wciągającą, chwilami bezczelną i zuchwałą opowieść o dziewczynach, które zmagają się z opresją świata, własną biologią, wyobrażeniami o sobie i tłamszonymi marzeniami. To najlepsze od co najmniej miesięcy przedstawienie krakowskiego Narodowego Starego Teatru, wyreżyserowane ze szwungiem, mocne, czasem zdystansowane i pełne ironii.

Shiny Happy People…Fot. Jeremi Astaszow

Shiny Happy People…

„Śmierć komiwojażera”, reżyseria Małgorzata Bogajewska, Teatr Ludowy w Krakowie

Nie wiem, czy jest sztuka bardziej na nasze czasy niż „Śmierć komiwojażera” Arthura Millera. Rzecz nawet nie w tym, że kryzys dotyka każdego, inflacja dusi, a hasło „rosnące raty kredytów” przejmuje wielu grozą. Bardziej dojmująca jest kronika wewnętrznego rozpadania się dobrego człowieka, który wypadł z gry w życie, opowieść o tym, że nie da się oszukać rzeczywistości. O tym jest skromne, a przeszywające przedstawienie Małgorzaty Bogajewskiej i wielkie role Piotra Pilitowskiego i Piotra Franasowicza.

Bardzo śmieszne potworyFot. Magda Hueckel

Bardzo śmieszne potwory

„Haga”, reżyseria Sasza Denisowa, Teatr Polski w Poznaniu

Premiera w rocznicę rosyjskiej inwazji na Ukrainę, reżyseruje twórczyni z Ukrainy właśnie, w dodatku robi własny tekst na wiadomy temat. Wszyscy więc spodziewają się tonacji minorowej, apelu pamięci, hołdu dla ofiar. Tymczasem otrzymujemy upiorny kabaret, żarty z Putina i kamratów, dopiero w ostatniej części diametralnie zmienia się nastrój. „Haga” Saszy Denisowej w Teatrze Polskim w Poznaniu to spektakl, który uwiera i spełnia terapeutyczną rolę.

Krytyk teatralny, dziennikarz, publicysta, selekcjoner festiwali teatralnych, wykładowca.

Media społecznościowe