Na marginesie przedstawienia „Zaćmienie w dwóch aktach” w reżyserii Grzegorza Małeckiego w Teatrze Narodowym w Warszawie
Umówmy się – to nie jest dramat, który zrobi cokolwiek w historii teatru, nie też sensu udawać, że zmieni bieg dziejów albo każe inaczej myśleć o współczesności. Hiszpański autor Pablo Remón napisał chwilami bardzo zabawną, chwilami gorzką, w wielu momentach zaskakująco przenikliwą sztukę o teatrze, z całą jego blagą i rzadkimi błyskami czysto ludzkich spełnień. „Zaćmienie w dwóch aktach” jest przede wszystkim komedią, w której przegląda się aktorstwo z całym swym poczuciem wyjątkowości. Pod reżyserską (a przecież i aktorską) ręką Grzegorza Małeckiego balon ten umiejętnie przekłuwa świetny kwartet z Narodowego – Oskar Hamerski, Mateusz Rusin, Anna Lobedan, wreszcie prawdziwie przejmująca Justyna Kowalska.
