Zdania Wakara

Recenzje, eseje, wywiady, sylwetki, varia

Więźniowie świataFot. Marta Ankiersztejn

Więźniowie świata

„Król Lear”, reżyseria Grzegorz Wiśniewski, Teatr Narodowy w Warszawie

To nie jest przedstawienie, które szukałoby łatwej akceptacji widzów, uwodziło ich jasną interpretacją, pretendowało do miana wzorcowej inscenizacji kanonicznego arcydzieła. W wizji Grzegorza Wiśniewskiego „Król Lear” stał się zatopioną w czerni opowieścią o ziemi jałowej, zamieszkałej przez ludzkie potwory. Jan Englert w pięknym geście starego mistrza, ale i lojalnego członka aktorskiej trupy rezygnuje z gwiazdorskiego popisu na rzecz skupionej roli człowieka tracącego kontakt ze światem, a stojącego na straży dawnych wartości. Jeśli coś znaczą słowa „spektakl na miarę narodowej sceny”,  jest nim ten „Król Lear” właśnie.

Oh, My Home!Fot. Łukasz Giza

Oh, My Home!

„Złote płyty”, reżyseria Mateusz Pakuła, Teatr Muzyczny Capitol we Wrocławiu

Ani śladu, ani jednej nuty z „Jak nie zabiłem swojego ojca i jak bardzo tego żałuję”… W uwodzicielsko lekkich, wypełnionych absurdalnym humorem „Złotych płytach” Mateusz Pakuła jest jak najdalej od swego przełomowego przedstawienia, jakby chciał udowodnić, że swobodnie czuje się w przeciwstawnych scenicznych konwencjach. Zatem bawi się formą kameralnego musicalu, wskrzesza nostalgię za minionymi czasami, ale po świetnym spektaklu we wrocławskim Capitolu na końcu języka zostaje gorzki smak.

Bez wstyduFot. Natalia Kabanow

Bez wstydu

Na marginesie spektaklu „Dziewczyna, która podeptała chleb” w reżyserii Mariusza Grzegorzka w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku

Zbudowany z odłamków, błysków i migawek moralitet, w którym Andersen spotyka się z Tarkowskim, a krindż rodem z TikToka z pieśnią Wacława z Szamotuł, uważam za najbardziej osobiste przedstawienie Mariusza Grzegorzka. Poraniony niesprawiedliwymi oskarżeniami reżyser powraca w świetnej formie w autorskim na wskroś widowisku zbudowanym w myśl zasady „100 procent Grzegorzka w Grzegorzku”. Wzmocniony zespołem Wybrzeża staje po stronie dobra, odrzucając kompromisy. „Dziewczyna, która podeptała chleb” to jego „tak chcę tak” i róbcie z tym, co chcecie.

Teatr jak pięśćFot. Przemysław Jendroska

Teatr jak pięść

Na marginesie spektaklu „Korfanty. Rebelia” w reżyserii Roberta Talarczyka w Teatrze Śląskim w Katowicach

W krótkim czasie Artur Pałyga napisał dwie sztuki, a Robert Talarczyk wyreżyserował dwa przedstawienia o Wojciechu Korfantym. I choć zapewne nie byłoby to możliwe, gdyby patronem ubiegłego roku nie został oficjalnie śląski bohater, „Korfanty. Rebelia” w Teatrze Śląskim nie ma w sobie nic z okolicznościowej akademii. To naładowana punkową energią rewia o konieczności rewolucji, walce o lepszy świat, ale też mocny głos przeciw bezsensownemu przelewaniu krwi. Wydarzeniem wieczoru jest wspaniały aktorski i wokalny występ Cezarego Studniaka, ale imponujące wrażenie sprawia cały katowicki zespół.

Przypadek Michała W.Fot. Maciej Zakrzewski

Przypadek Michała W.

Na marginesie spektaklu „Bim-Bom-Boom!” w Teatrze Powszechnym w Łodzi

Można powiedzieć bez wahania, że Michał Walczak od zawsze, a przynajmniej od lat, robi to samo przedstawienie. Tyle że w przypadku świetnego dramaturga, niezłego reżysera i pełnego energii animatora życia kulturalnego, a ostatnio dyrektora, nie ma w tym nic z przypadku. Czasem inscenizacje Walczaka może za bardzo są do siebie podobne, ale to nie dotyczy „Bim-Bom-Boom!” w łódzkim Teatrze Powszechnym. To najfajniejszy od dawna spektakl obecnego szefa warszawskiej Rampy – bezpretensjonalny, przenikliwie dowcipny, a przede wszystkim naładowany siłą, energią, poczuciem humoru aktorek i aktorów Powszechnego.

Bolało jeszcze bardziejFot. Natalia Kabanow

Bolało jeszcze bardziej

„Polowanie na osy. Historia na śmierć i życie”, reżyseria Natalia Korczakowska, Studio teatrgaleria w Warszawie

Jest zbrodnia i jest kara. i są pytania, wiele pytań. Sprawą Moniki Osińskiej, osiemnastolatki uczestniczącej w zabójstwie Jolanty Brzozowskiej, swojego czasu żyła cała Polska, wydając na skazaną na dożywocie dziewczynę własny wyrok śmierci przez lincz. Teraz do tamtych zdarzeń wracają wstrząsający reportaż Wojciecha Tochmana i najlepsze, jakie widziałem, przedstawienie Natalii Korczakowskiej. Mocne, a nasycone empatią, brutalne, choć chwilami delikatne, burzące dystans między nami a desperacko czepiającymi się strzępów egzystencji bohaterami.

Krytyk teatralny, dziennikarz, publicysta, selekcjoner festiwali teatralnych, wykładowca.

Media społecznościowe