Zdania Wakara

Recenzje, eseje, wywiady, sylwetki, varia

Człowiek w zagrożeniuFot. Jeremi Astaszow

Człowiek w zagrożeniu

To (znów) idzie młodość – notatka czwarta

Tegoroczny Festiwal Otwarcia w Krakowie ma wiele tematów, ale jednym z najważniejszych są współczesne narracje w teatrze dla dzieci i młodzieży. Wśród nich szczególne miejsce zajmuje udział nowych technologii w docieraniu do młodego widza i sposoby na to, by uczynić z niego uczestnika scenicznych zdarzeń. Jak to wygląda w praktyce, pokazał „Zdrajca” z Teatru Kolibri w Budapeszcie, gdzie publiczność decyduje o losach postaci.  Najważniejsze jednak, że nie gubi się w tym człowiek z całym swym zagubieniem i jego emocje.

NajprościejFot. Jeremi Astaszow

Najprościej

To (znów) Idzie Młodość – notatka trzecia

Przeglądy takie, jak Festiwal Otwarcia w Teatralnym Instytucie Młodych przy Teatrze Ludowym w Krakowie dla krytyka są także po to, by odkryć rzeczy, na jakie w innych okolicznościach nie wpadłby, bo i nie miałby ku temu okazji. Zdarzeniem takim jest „Dziewczyna z aloesem” kolektywu Kolejny Teatr – skromna, aczkolwiek ujmująca historia o nastolatce tu i teraz, ze wszystkimi przykrymi konotacjami, jakie się z tym wiążą, o samotności, niezrozumieniu, barierach między światem młodych i dorosłych. Krótkie przedstawienie to teatr niemal na pustej podłodze, a jednak wierzę, że właśnie takie opowieści mogą, unikając natrętnego dydaktyzmu, objawić prawdziwie terapeutyczną moc.

Wszystko jest dozwoloneFot. Jeremi Astaszow.

Wszystko jest dozwolone

To (znów) Idzie Młodość – notatka druga

O tym, że Polska to dziwny kraj, chyba nikogo nie trzeba szczególnie przekonywać. Tyle że w „Dropiach” Natalki Suszczyńskiej Polska to bardzo, ale to bardzo, ale to bardzo dziwny kraj. Dziewczyny pracują tam w bankomatach, mieszkają w altankach śmietnikowych albo budach dla psów za trzysta pięćdziesiąt miesięcznie plus media. A psy piją w tawernach. Marcin Liber, Michał Kmiecik i zespół toruńskiego Teatru Horzycy z kontrolowanym szaleństwem, ironią i wisielczym humorem portretują ten światek. A my śmiejemy się do upadłego, jak niegdyś na „Pawiu królowej” Masłowskiej.

Obiekty czułościFot. Jeremi Astaszow

Obiekty czułości

To (znów) Idzie Młodość – notatka pierwsza

W finale przedstawienia „Mleko w tubce” aktorki i aktorzy Analog Collective zapraszają młodą publiczność, by weszła na scenę i obejrzała z bliska przedmioty, notatki, rysunki, jakie zostały im po dzieciństwie i dojrzewaniu. Nazywają je obiektami czułości, bo to coś więcej niż zwykłe rzeczy - małe kamyki, z których buduje się człowieka. Ich spektakl, podobnie jak pokazany w czytaniu performatywnym „POV: Masz 12 lat i prze****ne” jasno formułuje przesłanie Festiwalu Otwarcia w krakowskim Teatrze Ludowym – uczyńmy całe dzieciństwo, dojrzewanie i wczesną młodość obiektami czułości, otoczmy je opieką, bo jak nie my, to kto…?

Stare zaklęcia ludzkościFot. Thomas Muller

Stare zaklęcia ludzkości

Na marginesie spektaklu „S wie Schädel” Roberto Ciulliego na Kunstfest w Weimarze

Minął rok i znowu jestem w Weimarze. Na Kunstfest powrócił także Roberto Ciulli z niezwykłym, przygotowanym na festiwal projektem. W „S wie Schädel” partneruje mu dawna aktorka Wernera Rainera Fassbindera i Wernera Herzoga, wielka postać niemieckiego teatru i kina Eva Mattes. Fantastycznie jest patrzeć, jak grają za sobą, jakby niczego nie grali, jaką mają dla siebie czułość w gorzkiej opowieści o winie europejskich kolonizatorów, ekologicznej katastrofie i nieuchronnym przeczuciu końca świata. Stół, dwa krzesła, piach – teatr ogołocony ze wszystkiego, co niekonieczne.

Krzyk we mnie wielki wzbieraFot. Marta Ankiersztejn / Teatr Narodowy

Krzyk we mnie wielki wzbiera

 „Feblik”, reżyseria Lena Frankiewicz, Teatr Narodowy w Warszawie

Jak dobrze wreszcie trafić do teatru, który się nie wtrąca. Nie załatwia żadnych palących spraw i nie próbuje z nikim się ścigać, za to zagląda w człowieka. Wyreżyserowany przez Lenę Frankiewicz na najmniejszej scenie Teatru Narodowego „Feblik” pokazuje wyjątkowość autorki, bo Małgorzaty Maciejewskiej nie umiem porównać z nikim w pejzażu polskiej nowej dramaturgii. A przedstawienie udało się bardzo. Łączy frenetyczną chwilami ludowość z metafizycznym śladem, wchodzi odważnie w bohaterek. Przynosi świetne role aktorek Narodowego i wybitną Elżbiety Zajko, która ma nawet oddech granej przez siebie Mani.

Krytyk teatralny, dziennikarz, publicysta, selekcjoner festiwali teatralnych, wykładowca.

Media społecznościowe