Zdania Wakara

Recenzje, eseje, wywiady, sylwetki, varia

Najlepsze, najlepsi…Fot. Magda Hueckel

Najlepsze, najlepsi…

…w roku 2024 – przegląd bardzo subiektywny

To nie był rok, który będę wspominał przez lata. Okazał się ważny z powodów instytucjonalnych i personalnych, bo w końcu można było zacząć porządki czy może raczej odgruzowywanie wielu miejsc przez poprzednią władzę systematycznie niszczonych. To był rok zmian przeprowadzonych albo wciąż trwających, bo tu i ówdzie szczególnie istotne rozstrzygnięcia przed nami. Rok, po którym chyba więcej sobie obiecywaliśmy, co nie znaczy, że należy go skreślać. Co dokładnie widać w subiektywnym podsumowaniu spraw wyłącznie artystycznych,  a takim jest moje zestawienie.

Z błota powstałeśfot. Dawid Ścigalski

Z błota powstałeś

Na marginesie spektaklu „Nurt” w reżyserii Małgorzaty Szydłowskiej w Teatrze Łaźnia Nowa w Krakowie

Krakowski, a ściślej mówiąc nowohucki „Nurt” Małgorzaty Szydłowskiej jest przedstawieniem teatralnym, ale też czymś więcej. Mocno wpisuje się w nurt archeologii pamięci obecny w Łaźni Nowej od początku jej istnienia, zatapia nas w błocie dopiero powstającej dzielnicy. Rekonstruując marzenie o teatrze, czyni z niego doświadczenie założycielskie. Historia Jana Kurczaba, twórcy Nurtu, mocno rymuje się przy tym z opowieścią o samej Łaźni. Tyle że w świetnym widowisku Szydłowskiej nie ma budowania pomników, jest szczery zapał tworzenia, prawdziwy żar budowania, a jednocześnie sporo goryczy i autoironii.

Opowieść wigilijnaFot. Jeremi Astaszow

Opowieść wigilijna

To (znów) idzie młodość – notatka piąta mocno spóźniona

„Merry Crisis” to nawet nie przedstawienie dyplomowe studentów krakowskiej Akademii Sztuk Teatralnych, ale jeden z egzaminów, jakimi kończyli trzeci rok. Jednak nie ma tu mowy o żadnej wprawce, ale o pełnoprawnym widowisku, mogącymi stawać w szranki z najważniejszymi spektaklami przygotowanymi w Szkole. Mądrym, szalenie zabawnym, ale pozbawionym choćby jednej nuty szyderstwa. Znakomita aktorka Weronika Kowalska okazuje się uważną i czułą reżyserką, a prowadzeni przez nią wykonawcy przebijają się przez bezpieczną konwencję seansu muzycznego, dając portret bardzo polskiej rodziny. Patrzę, stopą wystukuję rytm, na przemian śmieję się i ocieram łzy.

Człowiek w zagrożeniuFot. Jeremi Astaszow

Człowiek w zagrożeniu

To (znów) idzie młodość – notatka czwarta

Tegoroczny Festiwal Otwarcia w Krakowie ma wiele tematów, ale jednym z najważniejszych są współczesne narracje w teatrze dla dzieci i młodzieży. Wśród nich szczególne miejsce zajmuje udział nowych technologii w docieraniu do młodego widza i sposoby na to, by uczynić z niego uczestnika scenicznych zdarzeń. Jak to wygląda w praktyce, pokazał „Zdrajca” z Teatru Kolibri w Budapeszcie, gdzie publiczność decyduje o losach postaci.  Najważniejsze jednak, że nie gubi się w tym człowiek z całym swym zagubieniem i jego emocje.

NajprościejFot. Jeremi Astaszow

Najprościej

To (znów) Idzie Młodość – notatka trzecia

Przeglądy takie, jak Festiwal Otwarcia w Teatralnym Instytucie Młodych przy Teatrze Ludowym w Krakowie dla krytyka są także po to, by odkryć rzeczy, na jakie w innych okolicznościach nie wpadłby, bo i nie miałby ku temu okazji. Zdarzeniem takim jest „Dziewczyna z aloesem” kolektywu Kolejny Teatr – skromna, aczkolwiek ujmująca historia o nastolatce tu i teraz, ze wszystkimi przykrymi konotacjami, jakie się z tym wiążą, o samotności, niezrozumieniu, barierach między światem młodych i dorosłych. Krótkie przedstawienie to teatr niemal na pustej podłodze, a jednak wierzę, że właśnie takie opowieści mogą, unikając natrętnego dydaktyzmu, objawić prawdziwie terapeutyczną moc.

Wszystko jest dozwoloneFot. Jeremi Astaszow.

Wszystko jest dozwolone

To (znów) Idzie Młodość – notatka druga

O tym, że Polska to dziwny kraj, chyba nikogo nie trzeba szczególnie przekonywać. Tyle że w „Dropiach” Natalki Suszczyńskiej Polska to bardzo, ale to bardzo, ale to bardzo dziwny kraj. Dziewczyny pracują tam w bankomatach, mieszkają w altankach śmietnikowych albo budach dla psów za trzysta pięćdziesiąt miesięcznie plus media. A psy piją w tawernach. Marcin Liber, Michał Kmiecik i zespół toruńskiego Teatru Horzycy z kontrolowanym szaleństwem, ironią i wisielczym humorem portretują ten światek. A my śmiejemy się do upadłego, jak niegdyś na „Pawiu królowej” Masłowskiej.

Krytyk teatralny, dziennikarz, publicysta, selekcjoner festiwali teatralnych, wykładowca.

Media społecznościowe