Zdania Wakara

Recenzje, eseje, wywiady, sylwetki, varia

Pocztówki znad krawędziFot. HaWa

Pocztówki znad krawędzi

66 Kaliskie Spotkania Teatralne – dzień drugi

Bywa – potwierdzą to ludzie sceny – iż premiera nie jest wcale końcem twórczego procesu, a jedynie zamknięciem pewnego etapu. Bywa też, że przedstawienie potrzebuje czasu, aby dojrzało, aby aktorzy i aktorki mocno osadzili się w swoich rolach, nabrali większej śmiałości wobec bohaterów, poczuli pewność spotkania z nimi i z publicznością. Coś takiego stało się chyba ze „Scenami z życia małżeńskiego” z krakowskiego Narodowego Starego Teatru. Może i rozpędzają się powoli, ale potem eksplodują sugestywnością inscenizacji i wspaniałą grą wszystkich wykonawców.

Teatr jest jak gąbka?Fot. Karolina Jóźwiak

Teatr jest jak gąbka?

66 Kaliskie Spotkania Teatralne – dzień pierwszy

Na scenach wysyp premier, poza teatrem dzieje się aż za dużo, świat z roku na rok staje się miejscem jeszcze bardziej groźnym i nieprzewidywalnym. Nastroje delikatnie mówiąc skomplikowane, dlatego najwyższa pora na Festiwal Sztuki Aktorskiej, na Kalisz, który ma szansę na najbliższy tydzień stać się wysepką lepszej rzeczywistości. Nadchodzące dni staną się czasem artystek i artystów, a wyjątkowa kaliska publiczność wkracza w nie rozgrzana dwoma wyjątkowymi przedstawieniami, które zobaczyła podczas wyjazdowego prologu KST – „Brytanikiem” Grzegorza Wiśniewskiego z gdańskiego Teatru Wybrzeże oraz „Termopilami polskimi” Jana Klaty z Teatru Narodowego w Warszawie.

Bardzo dobrze – dostateczny!Fot. Marta Ankiersztajn/Teatr Narodowy

Bardzo dobrze – dostateczny!

Na marginesie przedstawienia „Zaćmienie w dwóch aktach” w reżyserii Grzegorza Małeckiego w Teatrze Narodowym w Warszawie

Umówmy się – to nie jest dramat, który zrobi cokolwiek w historii teatru, nie też sensu udawać, że zmieni bieg dziejów albo każe inaczej myśleć o współczesności. Hiszpański autor Pablo Remón napisał chwilami bardzo zabawną, chwilami gorzką, w wielu momentach zaskakująco przenikliwą sztukę o teatrze, z całą jego blagą i rzadkimi błyskami czysto ludzkich spełnień. „Zaćmienie w dwóch aktach” jest przede wszystkim komedią, w której przegląda się aktorstwo z całym swym poczuciem wyjątkowości. Pod reżyserską (a przecież i aktorską) ręką Grzegorza Małeckiego balon ten umiejętnie przekłuwa świetny kwartet z Narodowego – Oskar Hamerski, Mateusz Rusin, Anna Lobedan, wreszcie prawdziwie przejmująca Justyna Kowalska.

Antygona z BejrutuFot. Przemysław Jendroska

Antygona z Bejrutu

Teatr otwartych drzwi 2025 – notatka szósta

Każdy festiwal ma swoje punkty kulminacyjne. W tegorocznym Open The Door da się bez trudu znaleźć ich co najmniej kilka - „Kto zabił mojego ojca” Ostermeiera/Louisa, „Ocalone” Kleczewskiej/Przepiórskiej, może też wyreżyserowana przez Michała Zadarę „Smutna rzeka”. Niewątpliwie należy do nich również „Jak opowiadała moja Matka” zespołu libańskiego choreografa, tancerza i reżysera Aliego Chahroura. Ledwie godzinny seans mieści w sobie przejmujący koncert tradycyjnych pieśni i kołysanek, które zatopione w żałobie głoszą hymn na cześć życia, a także fenomenalnie czysty i precyzyjny, z maestrią zrealizowany spektakl o dzisiejszych Antygonach z Bliskiego Wschodu – zmuszonych szukać zaginionych na wojnie synów albo przynajmniej walczyć o ich godny pochówek.

Ludzie wyraźniFot. Dobrosława Drzewiecka

Ludzie wyraźni

Teatr otwartych drzwi 2025 – notatka piąta

Na festiwalu Open The Door chodzi o teatr oczywiście – i świetnego teatru mamy tu bardzo dużo – ale też bardzo często o zdecydowanie więcej. Argentyński artysta Tiziano Cruz w spektaklu manifeście „Wayqeycuna” przenosi nas daleko w Andy do swojej wspólnoty, byśmy spojrzeli na jej tradycję i dziedzictwo, słuchając opowieści matki, siostry, ojca. Aktorzy Olsztyńskiego Teatru Głuchych też mają dla nas manifest. W spektaklu „Moje ręce krzyczą” dają nam cenną lekcję innego, fascynującego języka, dzielą się własną siłą, pełnym jasności spojrzeniem i uśmiechem, wreszcie dystansem wobec samych siebie i poczuciem humoru. Wszystko po to, abyśmy zobaczyli ich wyraźniej albo w ogóle dostrzegli. W codziennym biegu wcale to nie jest oczywiste.

Cisza nad miastemFot. Magda Hueckel

Cisza nad miastem

Teatr otwartych drzwi 2025 – notatka czwarta

Wstrząsający monodram Agnieszki Przepiórskiej „Ocalone” oglądam na festiwalu Open The Door w Katowicach po raz trzeci. Premiera zmiażdżyła mnie doszczętnie, wychodziłem z budynku warszawskiej PAST-y z poczuciem, że głębiej w teatrze w doznanie ludzkiego cierpienia wejść już bardzo trudno. Potem był jeszcze pokaz w Krakowie na Boskiej Komedii, cały czas przymierzałem się do pisania, ale rezygnowałem, niezdolny, by próbować znaleźć słowa. Festiwalowy bieg niejako zmusza, by stanąć do szeregu i próbować to zrobić, chcąc oddać cokolwiek Przepiórskiej i Mai Kleczewskiej, która nadała spektaklowi ostateczny kształt.

Krytyk teatralny, dziennikarz, publicysta, selekcjoner festiwali teatralnych, wykładowca.

Media społecznościowe