Varia

Nigdy nie będziesz szła samaFot. Krzysztof Bieliński

Nigdy nie będziesz szła sama

65. Kaliskie Spotkania Teatralne – dzień czwarty

Festiwal Sztuki Aktorskiej w Kaliszu wielokrotnie bywa okazją, by na oglądane już wcześniej przedstawienia spojrzeć inaczej, czując się przez chwilę wolnym od codziennego biegu. Zmienić perspektywę, poszukać nowych emocji. To zwykle działa i między innymi za to tak lubię KST. Za to, że w widzianych po raz któryś „Chłopach” z krakowskiego Teatru Ludowego mogłem zobaczyć dojrzewanie spektaklu wraz z jego zespołem. I za to, że jeszcze raz mogłem ruszyć za Ifigenią ze Splott w jej wściekły bieg do zwarcia ze światem. Wspaniała w tym monodramie Agnieszka Skrzypczak zakłada swojej bohaterce zbroję z agresji, słów i grubej skóry, aby pokazać, jak to wszystko pęka, bo świat ma takie dziewczyny w wielkiej pogardzie. I tylko my możemy ją ocalić – odrobiną współczucia i czułości.

Coś w rodzaju miłościFot. Natalia Kabanow

Coś w rodzaju miłości

65. Kaliskie Spotkania Teatralne – dzień trzeci

Opowieść o typowej polskiej rodzinie w Polsce B albo C, mieszkaniu z boazerią i tandetnym obrazem na ścianie, w którym kłębią się żal, wściekłość i melancholia. Historia starszego faceta, co podnosi się ze szpitalnego łóżka, by jeszcze przez chwilę pożyć naprawdę, odetchnąć pełną piersią i odnaleźć w sobie fantazję błędnego rycerza. „Tęsknię za domem” Radosława Maciąga z Teatru Powszechnego w Radomiu i „Don Kichot” Jakuba Roszkowskiego z katowickiego Teatru Śląskiego na Festiwalu Sztuki Aktorskiej weszły ze sobą w nieoczekiwany dialog, nawzajem się dopełniły, no i sprawiły, że wychodziłem z teatru, ukrywając łzy.

IntymnośćFot. Przemysław Jendroska.

Intymność

65. Kaliskie Spotkania Teatralne – dzień drugi

Już na starcie Festiwalu Sztuki Aktorskiej mogliśmy wybrać się na przeciwległe teatralne bieguny, z zaskoczeniem przekonując się, że mają ze sobą całkiem sporo punktów wspólnych. Maleńkie hotelowe „Godej do mie” z Teatru Śląskiego w Katowicach ze wspaniałymi rolami Agnieszki Radzikowskiej i Dariusza Chojnackiego z „Polowaniem na osy” z warszawskiego Teatru Studio łączy odkrycie siły szlachetnego współgrania, wyczulenia na partnera oraz zwyczajnej, a jednak szczególnie wymagającej uważności na świat i wobec drugiego człowieka. Spektakle Roberta Talarczyka i Natalii Korczakowskiej z impetem zainaugurowały KST, ukazując aktorstwo barwne, czasem efektowne, częściej wyciszone.

Uciec do teatruFot. B. Barczyk

Uciec do teatru

65 Kaliskie Spotkania Teatralne – dzień pierwszy

Znów, jak co roku, można powtórzyć nieśmiertelną formułę – skoro maj (oby przypomniał sobie, że jest majem, a nie na przykład marcem), to Kalisz i Festiwal Sztuki Aktorskiej. Najstarszy w Polsce, jak zwykle imponująco bogaty z programem ułożonym w zaskakujące konstelacje. Cieszę się na najbliższy tydzień codziennych notatek, a przede wszystkim na wieczorne spotkania z Artystkami i Artystami, bo te w Kaliszu są zawsze wyjątkowe. Tym razem jadę jednak nad Prosnę, bardziej niż kiedykolwiek wcześniej chcąc w teatr uciec, w teatrze się zatopić, odgrodzić się choć w niewielkim stopniu od rzeczywistości.

Portret własnyFot. Maciej Zakrzewski

Portret własny

Na marginesie spektaklu „Zielona Polana” w reżyserii Pawła Szkotaka w Teatrze Powszechnym w Łodzi

Nazywa się Bożena, w życiu pełni jedną tylko rolę – jest żoną swojego męża. Stłamszoną, wykpiwaną, co i rusz odsyłaną do kuchni, bo i tak niewiele zrozumie z biznesowych rozmów. Jednak w „Zielonej Polanie” przygotowanej przez Pawła Szkotaka w łódzkim Teatrze Powszechnym pani Bożena ma swoje chwile. W intermediach między scenami grająca ją Małgorzata Goździk śpiewa przetłumaczone przez reżysera przez evergreeny. Śpiewa pięknie, prosząc, by zabrać ją na księżyc, nuci Deana Martina i Nat King Cole’a. A my czujemy, że zabawny, chwilami gorzki spektakl, co nie udaje niczego ponad współczesną komedię obyczajową o Polsce i Polakach ma drugie dno, a tam są resztki piękna, trochę nostalgii, dziwny powidok wolności. Na pozór nic wielkiego, a jednak Powszechny znów pozwala mi uwierzyć w siłę polskiej komedii.

Najlepsze, najlepsi…Fot. Magda Hueckel

Najlepsze, najlepsi…

…w roku 2024 – przegląd bardzo subiektywny

To nie był rok, który będę wspominał przez lata. Okazał się ważny z powodów instytucjonalnych i personalnych, bo w końcu można było zacząć porządki czy może raczej odgruzowywanie wielu miejsc przez poprzednią władzę systematycznie niszczonych. To był rok zmian przeprowadzonych albo wciąż trwających, bo tu i ówdzie szczególnie istotne rozstrzygnięcia przed nami. Rok, po którym chyba więcej sobie obiecywaliśmy, co nie znaczy, że należy go skreślać. Co dokładnie widać w subiektywnym podsumowaniu spraw wyłącznie artystycznych,  a takim jest moje zestawienie.

Krytyk teatralny, dziennikarz, publicysta, selekcjoner festiwali teatralnych, wykładowca.

Media społecznościowe