Varia

Wychodząc z mroku

Fot. Przemysław JendroskaFot. Przemysław Jendroska
Teatr otwartych drzwi – notatka druga

Pokazane na katowickim festiwalu Open The Door przedstawienie Sadiqa Aliego „Wybierając zakazane” niezwykle trudno jednoznacznie sklasyfikować, bo to jednocześnie performance, teatr tańca, pokaz sztuki cyrkowej. Przede wszystkim jednak gorzka, choć frenetyczna opowieść o życiu na krawędzi miedzy świadomością własnej tożsamości seksualnej i przywiązaniem do religii. Opowieść ze złamanym happy endem.

Open The Door jak każdy dobry festiwal różnorodnością stoi. Po wstrząsających ukraińskich „Dziadach” Mai Kleczewskiej przyszła absolutna zmiana nastroju, przenieśliśmy się w całkiem inny teatralny świat, innego życiowego doświadczenia dotknęliśmy. Sadiq Ali potrzymał organizatorów w niepewności, bowiem przyleciał do Katowic dopiero w dniu przedstawienia, ale przyleciał i pozamiatał. „Wybierając zakazane” to pewnie nie jest mój teatr pierwszego wyboru, ale katowicka publiczność – w różnym wieku i o różnym życiowym bagażu – chłonęła show z zapartym tchem. Na scenie co prawda tylko Sadiq i jego kompan Hauk Pattison, niemniej udało się zbudować pełny świat. Tak połączyć pozornie sprzecznie gałęzie twórczości, bym wreszcie uwierzył, iż cyrk może być sztuką wysoką. Tak nakarmić się kulturą klubów nocnych, by pokazać je jako magnes i ucieczkę. Tak naładować widowisko energią podbudowywaną chwilami ekstatyczną muzyką – od „Stand by Me” Bena E. Kinga przez starą, aczkolwiek nieśmiertelną piosenkę Marylin Monroe aż do współczesnego techno – by działało jak narkotyk. Nie ma co ukrywać, ja i Sadiq Ali to dwa krańcowo odległe światy, a mimo to przejmuje mnie jego historia. Tym bardziej, że nie ma w niej łatwych recept na dobre życie.

Oglądając „Wybierając zakazane” myślałem, że to historia tylko pozornie odległa, bo przecież szalenie nam tu w Polsce bliska. Przypominałem sobie Daniela Rycharskiego, który chciał żyć i tworzyć jako gej i jako chrześcijanin, mieszkając na wsi jak wszystkie inne. Jego los wspaniale przybliżył film Łukasza Rondudy „Wszystkie nasze strachy”, ale choć Rycharski jest już w głównym nurcie, sprawa nie jest zamknięta. Sadiq Ali jest trochę jak Daniel Rycharski. Pochodzi z rodziny brytyjsko-sudańskiej, w wieku trzynastu lat określił się jako gej. A jednocześnie chciał pozostać praktykującym muzułmaninem – sprzeczność nie do pogodzenia. Dziś określa się jako osoba queer. Z opresyjną – jak można sądzić – rodziną zerwał kontakt. Porzucił też religię. – Ale ocaliłem siebie – mówił po wczorajszym przedstawieniu.

Jeden z widzów podczas spotkania z artystami porównał „Wybierając zakazane” z filmami Gaspara Noe „Climax” i „Wkraczając w pustkę”. Miał wiele racji, bo wspólna obu twórcom jest energia, rozbuchana skrajnymi emocjami, jakby na sterydach, temperatura widowiska. Tyle że „Wybierając zakazane” to rzecz nie o wkraczaniu w pustkę, a o wychodzeniu z mroku. Etap pustki ma, jak się zdaje, Sadiq Ali już za sobą i o nim również opowiada jego show. Uzależnienie od narkotyków i od seksu, chwile ekstazy, a potem ból, gdy już widać, że to droga do zatracenia. Dziś mówi o tym na luzie, nie pouczając, nie udając, że wie lepiej. Przyznaje, że to bywa aż za bardzo przyjemne, ale zaznacza, że zawsze następuje dalszy ciąg. Nie bez przyczyny przedstawienie kończy długi, rozdzierający płacz mężczyzny.

Całość obywa się bez słów, a przecież została oparta na historii samego twórcy i relacjach wielu innych, w jakimś stopniu dzielących jego losy. Sadiq i Hauk współpracowali podczas prób z dramaturgiem, ale to głównie ich zasługa, że w widowisku bez słów czuć wszystkie opisywane przeżycia. Że udało się tak przetłumaczyć słowa na ruch, by zdały się zupełnie niekonieczne.

Ważne, że twórca „Wybierając zakazane” nie zamyka się w swojej bańce. Opowiadał wczoraj, że szykuje teraz dwa nowe przedstawienia – show na trzech aktorów i spektakl dla dzieci inspirowany mitem o Feniksie. Potem spotkałem Sadiqa w knajpianym ogródku. Sprawiał wrażenie, że lubi świat i lubi Katowice. A Katowice niewątpliwie polubiły tego gościa. Fajnie byłoby zobaczyć go u nas znowu.

Krytyk teatralny, dziennikarz, publicysta, selekcjoner festiwali teatralnych, wykładowca.

Media społecznościowe

Projekt i realizacja strony www Sitte.pl

Image