Varia

Po jasnej stronie życia

Fot. Przemysław JendroskaFot. Przemysław Jendroska
Teatr otwartych drzwi 2026 – notatka czwarta

Na scenie dwie kobiety – zwyczajne, niczego nie udają, sprawiają wrażenie, jakby zbłądziły tu z zatłoczonej ulicy. Zanim zacznie się przedstawienie rozmawiają ze sobą głośno, przekomarzają się, wręcz kłócą. Potem zaś opowiadają o sobie przez godzinę z okładem, łącząc słowo, muzykę i taniec. Rodzi się z tego pozbawiona mentorskiego tonu lekcja afirmacji życia. Publiczność katowickiego festiwalu Open The Door nagrodziła „Chunky Jewellery” szkockiego Barrowland Ballet nagrodziła frenetyczną owacją, w pełni stapiając się z tą historią. Jeszcze raz okazało się, że żal i rozdrapywanie ran paradoksalnie są łatwiejsze. Trudniej afirmować życie – mimo wszystko.

A potem, jak to na Open The Door, doszło do niezwykłego spotkania. Porozmawiały ze sobą Natasha Gilmore i Jude Williams grające w „Chunky Jewellery” oraz Karina Grabowska wraz z Agnieszką Radzikowską,  współtwórczynie wraz z innymi koleżankami „Matek śnieżnych” z Teatru Śląskiego, pokazywanych na start festiwalu. Próbowałem jak najmniej przeszkadzać w ich dyskusji, bowiem fascynujące było słuchać, jak przenikają się zawodowe i najczyściej ludzkie doświadczenia artystek ze Szkocji i z Polski, w jak zdumiewający sposób przeglądają się w sobie ich prace (a przecież nie wiedziały wcześniej o swoim istnieniu) . Właśnie ten wieczór pokazał coś, co jest unikatową siłą katowickiego festiwalu – budowanie wspólnych przestrzeni ponad barierami etnicznymi i kulturowymi. Wspólną konkluzją, z którą wyszliśmy w czwartkowy wieczór z Teatru Śląskiego, było przekonanie, iż fantastycznie byłoby, gdyby dziewczyny stąd i dziewczyny z Glasgow zrobiły kiedyś coś razem, w ten sposób podzieliły się swoją energią.

Natasha Gilmore, szefowa Barrowland Ballet, wraz z towarzyszącą jej na scenie zjawiskową Jude Williams mówią wprost, iż „Chunky Jewellery” powstało z ich osobistych przeżyć. Miały za sobą bardzo trudny, naznaczony dramatycznymi zdarzeniami rok i postanowiły przekuć to wszystko, co im przyniósł, w niedługie teatralne przedstawienie. Gilmore jest przede wszystkim tancerką i choreografką, towarzysząca jej Williams w pierwszej kolejności wokalistką i performerką. Ich współpraca dała szansę, by rozsadzić istniejące formy i zaproponować coś, co jest na pograniczu. Dlatego w „Chunky Jewellery” mamy coś z tańca nowoczesnego, jak i bardziej klasycznie traktowanego baletu. Mamy odrobinę kabaretu, a nawet stand up comedy, bo taka formuła pozwala rzucać zadowolonej publiczności w twarz nawet najbardziej przejmujące rzeczy.  A mówi się przecież w szkockim spektaklu o trudnym macierzyństwie i ciąży, o samotności, smudze cienia.

Właśnie ten temat odczułem chyba najmocniej. Opowieść o starzeniu się dotyka tych wszystkich, co patrzą z bliska na swych rodziców i widzą w nich zmiany nie do zignorowania, niestety. Opowiadają o tym bez ogródek performerki z Barrowland Ballet, stąd nawet wziął się tytuł przedstawienia. Z tego, iż ową masywną biżuterię wkładają kobiety wtedy, gdy świat przestaje je zauważać. Zostaje im wierzyć, że może właśnie biżuteria to zmieni. Znów zostaną dostrzeżone, będą usłyszane. Wreszcie widziane i widzialne.

To wielki temat katowickiego festiwalu, dotyczy chyba wszystkich bohaterów pokazywanych na Open The Door tytułów. Natasha Gilmore i Jude Williams znajdują jednak dla zaakcentowania go zupełnie odmienny od innych ton. „Chunky Jewellery” rozpięte jest między powagą a żartem, opowieścią jak najbardziej serio a farsą, chwilami nawet błazenadą. Szkockie artystki wiedzą dokładnie, że życie składa się z wielu odcieni i nie można na scenie używać tylko jednego. Dlatego zasadą ich pracy jest dystans do samych siebie i do świata. Prowadzi to do budowania scenicznej iluzji, w której czasami nawet – całkiem rozmyślnie – ukrywają swą zawodową biegłość, wyprowadzając w pole niektórych widzów. Bo w gruncie rzeczy bezpretensjonalny spektakl uczy tego, co najtrudniejsze – afirmacji świata pomimo wszystkiego, co przynosi, zgody na rzeczywistość, bycia po jasnej stronie, choć to przecież największe wyzwanie.

Radość jest trudna – mówią autorki „Chunky Jewellery” – ale wszyscy musimy dać sobie do nie prawo.



Krytyk teatralny, dziennikarz, publicysta, selekcjoner festiwali teatralnych, wykładowca.

Media społecznościowe

Projekt i realizacja strony www Sitte.pl

Image