Varia

Na granicy bez zmian

Fot. Przemysław JendroskaFot. Przemysław Jendroska
Teatr otwartych drzwi 2026 – notatka druga

Jest tradycją katowickiego festiwalu Open The Door, że obecne są na nim kolejne przedstawienia?, zdarzenia performatywne?, akcje teatralno-obywatelskie? przygotowywane przez Instytut Prawa Performatywnego pod reżyserskim kierunkiem Michała Zadary. „Sytuacja graniczna” jest następna z cyklu, bierze pod lupę to, co dzieje się ciągle na polsko-białoruskiej granicy. W 2023 roku zmieniła się bowiem władza, ale tam nie zmieniło się nic. Słyszymy o tym nieubłaganą relację z ust Mai Ostaszewskiej, Barbary Wysockiej i Mateusza Janickiego, ujętą w ramy procesu sądowego, gdzie na ławie oskarżonych zasiada państwo polskie z jego bezdusznymi procedurami.

Michał Zadara jest reżyserem, ale przede wszystkim kieruje wrocławskim Teatrem Polskim i to zajmuje mu najwięcej czasu. Barbara Wysocka pojawia się na scenie jako aktorka, ale szczególnie intensywnie pracuje jako inscenizatorka – tak się złożyło, że dwa jej przedstawienia zamkną obecny i otworzą kolejny sezon w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej. Maja Ostaszewska jest podporą Nowego Teatru w Warszawie i jedną z najważniejszych polskich aktorek. Mateusz Janicki należy do zespołu Teatru Słowackiego w Krakowie, dochodzą jeszcze inne zajęcia serialowe i filmowe. Kiedy podczas dyskusji po spektaklu zapytałem koordynatora produkcji, jak to jest organizować trasy w takim zespole, Wysocka zaczęła się śmiać, że to naprawdę nie jest łatwe wyzwanie. Tyle że wszystkich uczestniczących w projektach Instytutu Prawa Performatywnego łączy przeświadczenie, że to coś więcej niż teatr. Nie wiem, czy takie działania mogą zmienić rzeczywistość, choć przecież „Smutna rzeka” o katastrofie ekologicznej Odry poskutkowała postawieniem przed sądem winnych jej przedstawicieli władzy i zwycięstwem pozywających w pierwszej instancji. Tym razem proces oglądamy na scenie. Oskarżonych mogłoby być wielu, ale na ławie zasiada państwo polskie. Bowiem o jej bezduszności, bezprawnych, usankcjonowanych przez władzę mechanizmach i braku podstawowej empatii, skutkującej zakwestionowaniem praw człowieka opowiadają autorzy „Sytuacji granicznej”. Do Katowic przyjechali wprost z Teremisek w Puszczy Białowieskiej, gdzie od lat dzieje owa „sytuacja”.

Inny to całkiem seans niż „Smutna rzeka”, choć na podobnej zbudowany zasadzie. Tam było ascetyczne widowisko na jedną aktorkę, zdjęcia, dokumenty i bogatą sferę dźwięków. Barbara Wysocka sprawiała, iż rzeka Odra stała się osobą i zyskała bogaty charakter. W prostych dżinsach i zwykłym t-shircie łączyła rozpacz własnego unicestwienia i ostrym jak nóż oskarżeniem winnych. Wysocka z Zadarą udowadnili również, że Odra jest dziewczyną, co kierowało myśli ku nierównościom społecznym i walce kobiet i zniewoleniu, sprawiało, że niedługie przedstawienie od początku do końca oglądało się ze ściśniętym gardłem. Odra dostawała twarz aktorki, a przede wszystkim jej głos, mogła we własnym imieniu rzucić swym oprawcom akt oskarżenia.

„Sytuacja graniczna” zdaje się widowiskiem bardziej chłodnym. To nie jest pierwszy raz, gdy ekipa Zadary opowiada o polsko-białoruskiej granicy. W „Odpowiedzialności” przed trzema laty pokazywanej w Katowicach na Open The Door dokumentowała okres władzy PiS, w centrum stawiając ofiarę Issy Jerjosa, 24-letniego Syryjczyka, którego ciało odnaleziono w październiku 2021 roku na polu niedaleko wsi Klimówka. Jezus umarł w Polsce – można zacytować Mikołaja Grynberga. I sprawił, że stał się anonimowi uchodźcy z Puszczy Białowieskiej zyskali jego twarz, sylwetkę, marzenie i – tragiczny los. Issa był jeden, choć podobnych do niego wielu, zatem „Sytuacja graniczna” woli punktować, jak działania władz wpływają na życie i śmierć całej społeczności.

Mówi się o tym ze sceny niemal wprost – przedstawienie wzięło się z poczucia niezgody na to, że rządzący demokraci niczego na granicy nie zmienili, w niektórych punktach politykę zaostrzyli (zawieszenie prawa do azylu), zatem nic z tego, o czym opowiadała „Odpowiedzialność” nie uległo zatarciu.

„Sytuacja graniczna” rozdaje zatem trojgu wykonawcom role – Maja Ostaszewska zostaje sędzią, Barbara Wysocka oskarżycielką, Mateusz Janicki obrońcą z urzędu. Rekonstrukcja ekstraktu z procesu sądowego pozwala przedstawić materiał dowodowy, usłyszeć racje obu stron. Chociaż Janicki przedstawia najbardziej odległe samemu sobie argumenty – nikt nie ukrywa, po jakiej stronie są twórcy. Tyle że powstrzymują się przed sformułowaniem wyroku. Jego sentencja ze sceny nie pada. Musimy we własnych sumieniach wydać go sami.

„Sytuacja graniczna” działa na prawach suchego nieubłaganego wywodu, broni się przed wywoływaniem wzruszenia, jedynie z rzadka, poprzez dokumentalne zdjęcia i filmy daje zbliżenia ich twarzy, każe nam słyszeć ich płacz, ich wycie z bólu. Może tęskniłem chwilami za emocjonalną intensywnością „Smutnej rzeki”, ale dokładnie rozumiem, czemu ten projekt jest inny. Ma otwierać nam oczy, uświadamiać przede wszystkim nam właśnie, tym, co w październiku 2023 roku, otwierali szampany, że rzeczywistość odbiega od tej z ówczesnych i i obecnych marzeń. Tak jest, nawet jeżeli wolelibyśmy tego nie dostrzegać.

Krytyk teatralny, dziennikarz, publicysta, selekcjoner festiwali teatralnych, wykładowca.

Media społecznościowe

Projekt i realizacja strony www Sitte.pl

Image